﻿<title_newspaper=”Trybuna Ludu”> 
<title_article=”Pojęcia 'na miarę'”> 
<author_1=”J. Starec”>
<author_2=””> 
<language=”pl”> 
<style=”press”>
<year="1954">
<month="6">
<date=”1954-06-24”>
<period=”d”>
<status=”1_obieg”>
<support=”paper”>
Na konferencji genewskiej przedstawiciele amerykańscy w najbardziej faryzeuszowski sposób żonglowali słowami „wolność”, „niezależność” itd. Jaskrawej ilustracji tych pojęć w amerykańskim wydaniu dostarcza cyniczna agresja przeciw Gwatemali. Stanowi ona ucieleśnienie tej samej polityki — deptania suwerennych praw narodów drogą zbrojnej interwencji — którą Waszyngton chciałby również zastosować wobec narodów Indochin i całej Azji, tej samej polityki, która kierowała krwawą agresją w Korei, Agresja przeciw Gwatemali zdemaskowała przy tym ze szczególną wyrazistością chwyty amerykańskiej propagandy.
Jak wiadomo ulubionym chwytem waszyngtońskich polityków jest „usprawiedliwianie” prób amerykańskiej ingerencji w Indochinach pretekstem, że Demokratyczna Republika Wietnamu to rzekomo „powstańcy” i że Amerykanie chcą interweniować po stronie „legalnego rządu”. Jak się okazuje, taka argumentacja potrzebna im jest tylko wtedy, gdy chodzi o interwencję na korzyść marionetki przeciw narodowi. Gdy natomiast Waszyngton nasyła swoich uzbrojonych agentów — wtedy nazywa ich chętnie „powstańcami” i w tym wypadku ci „powstańcy” mają rzekomo bronić wolności przeciw legalnemu rządowi małego, suwerennego kraju. 
Jak widać łatwo zmieniają „poglądy” waszyngtońscy politycy, szczególnie wówczas, kiedy mówiąc prawdę — musieliby po prostu jawnie przyznać się do tego, co i tak wszyscy wiedzą: do bezpośredniej i bezprzykładnej agresji. A więc każde pojęcie przystosowują „na miarę”.
Niedalej jak kilka dni temu delegat Syjamu wystąpił w Radzie Bezpieczeństwa z żądaniem posłania „obserwatorów” do południowo-wschodniej Azji. Delegat USA gorąco popierał to — zainicjowane zresztą przez Waszyngton — żądanie. Wiadomo wprawdzie każdemu, że Syjamowi nikt nie zagraża, ale przecież nie o to chodziło, a tylko pretekst do storpedowania pokojowego rozwiązania sprawy Indochin i przygotowanie warunków dla amerykańskiej interwencji. 
Inną natomiast miarę stosował delegat USA, gdy na Radzie Bezpieczeństwa stanęła sprawa rzeczywistej agresji dokonanej przeciw Gwatemali. Tutaj był on zwolennikiem „nieinterwencji” by... nie przeszkadzać agresorom. 
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>
